Kiedy Ginette Mathiot nie wie, jak zrobić clafoutis

Anonim

Choć jestem współczesną młodą kobietą dobrze w swoim czasie, nie neguję przysłowia „Najlepsze dżemy powstają w starych słoikach”. W dziedzinie gotowania moim starym garnkiem jest Ginette Mathiot, autorka ponad 30 książek kucharskich. Przy każdym tradycyjnym francuskim daniu zawsze zaglądam do „La cuisine pour tous”, swego rodzaju słownika przepisów wydanego w 1955 roku. Może się wydawać, że jest kompletnie przestarzały, ale nigdy nie znalazłem lepszego przepisu na cielęce blanquette niż ten z tej książki . Dlatego z całą pewnością rozpocząłem wczoraj przygotowywanie wiśniowego clafoutis przez Ginette Mathiot, wierząc, że powinien on być bliższy oryginalnej recepturze Limousin. Aby nieco unowocześnić podejście, zainspirowało mnie wykorzystanie finansowych form do stworzenia mini clafoutis. Czułem się szczęśliwy. Książka „La cuisine pour tous” zawiera prawie 2100 przepisów i niestety musiałam czerpać inspirację z jedynego przepisu z defektem w druku lub zapominając o Ginette Mathiot. Trochę odhaczyłem podczas przygotowań „Hej, nie użyłem cukru! Dziwne!” ale moje ślepe zaufanie do tego przedstawiciela kuchni francuskiej pozwoliło mi przejść ten błąd. Jeśli wizualnie moje mini clafoutis były na szczycie, smak były niejadalne (zazwyczaj jest to raczej odwrotnie i jest mniej poważne): rodzaj pasty omlet przerywany wiśniami bez pestek, ponieważ puryści uważają, że clafoutis są z wiśni bez pestek (choć raz puryści proszą o mniej, nie miałem nic przeciwko temu). W przypadku tych mini clafoutis dałbym więc dwie wskazówki: nie korzystaj z przepisu Ginette Mathiot i pestek jej wiśni, bo w dwóch kęsach, wyciągnięcie trzech pestek trochę psuje imprezę. Daj spokój Ginette, bez urazy!