Spotkanie z Gillesem Guillotem, głównym ogrodnikiem w klasztorze Notre Dame d´Orsan

Spisie treści:

Anonim

Les Jardins d'Orsan budowane są zgodnie z dwoma ideałami: użytecznością i symboliką

Gilles Guillot jest niewyczerpanym pasjonatem swojej sztuki. Twórca ogrodów Zakonu Orsan – z których zna na pamięć każdą działkę – główny ogrodnik stworzył zaskakująco średniowieczną inspirację klasztorną. Dwadzieścia jeden lat po pierwszym szpadle nadal rozwija swoje rośliny z sezonu na sezon ku uciesze odwiedzających! Przyjrzeliśmy się jego twórczości i ograniczeniom takiego ogrodu, w którym symbolika jest wszechobecna, a estetyka tak wyjątkowa. Trasa dla miłośnika przyrody.

Opowiedz nam o swoim pochodzeniu…

G. Guillot „Zacząłem pracować bardzo młodo, mając w kieszeni szkolenie z zielonych przestrzeni. Po kilku latach spędzonych na pracach ogrodniczych dla wspólnot i osób prywatnych – klasyczna ścieżka ogrodnika – powierzono mi stworzenie ogrodów Zakonu Orsan. 13 hektarów ziemi zostało porzuconych i właśnie zostało kupionych przez Patrice'a Taravella, aby przyłączyć je do budynku odrestaurowanego jako Relais & Châteaux. Miałem wtedy 30 lat i byłem zmęczony klasycznymi pracami konserwacyjnymi dla terenów zielonych; Dlatego bez wahania wyruszyłem w tę wspaniałą przygodę! Od momentu powstania w 1993 roku buduję ten ogród na temat średniowiecznego ogrodu inspiracji klasztornej.

Jakie są osobliwości takiego ogrodu?

W przeciwieństwie do klasycznego ogrodu ozdobnego, średniowieczny ogród klasztorny ma przede wszystkim leczyć i odżywiać ciało i duszę. Ogrody Orsan są więc budowane zgodnie z dwoma ideałami: utylitarnym i symbolicznym. Istnieje wiele roślin leczniczych, ogród warzywny, pszenica, sad, ale także kwiaty, które nawiązują do Biblii. Podobnie jak tradycyjna architektura sakralna, klasztorny ogród zbudowany jest wokół centralnego placu symbolizującego krużganek. Wokół znajdują się różne, dobrze zdefiniowane przestrzenie, z których każda systematycznie nawiązuje do religii chrześcijańskiej: poletka pszenicy, ogrodzony ogród poświęcony Maryi Pannie, gaj oliwny, sad, który reprezentuje kres życia… Tutaj gość oddziałuje na wszystkie swoje zmysły i idzie po uporządkowanym kursie.

Czy jest bardziej restrykcyjny w utrzymaniu niż tradycyjny ogród?

Moim zdaniem największe ograniczenie leży… w człowieku! Niezbędne jest zorganizowanie codziennego życia czterech osób ogrodniczych u mojego boku i zapewnienie harmonijnego przebiegu prac. Resztę pozostawiam naturze! Jeśli dzisiaj pada za dużo, odkładamy takie zadanie na następny dzień, to takie proste. Jeśli chodzi o samą pielęgnację, to powstrzymuję się od stosowania syntetycznych cząsteczek na roślinach jadalnych: sam robię kompost i pozyskuję obornik od rolników z regionu. Najważniejszą rzeczą dla mnie jest dbanie o zdrowie roślin, abym nie musiała później interweniować! Nawet jeśli mechanizacja zadań jest niezbędna, nadal wykonujemy pewną ilość prac ręcznie, używając taczki i tradycyjnych narzędzi: prawdziwa żmudna praca, która pozwala mi jednocześnie budować siebie…

Szybkie słowo na zakończenie tego wywiadu…

Pracuję w czasami nieprzyjaznym środowisku, jednak mam prawdziwy kochający związek z moim ogrodem - który dzisiaj nie wygląda tak samo jak wtedy, gdy się zaczynał! Aby zadowolić odwiedzających, oferujemy produkty ze zbiorów przetworzone na dżemy, soki owocowe i smakołyki. Przyjdź i odkryj bez zwłoki… Więcej informacji na www.prieuredorsan.com