Definiowanie jej jako projektantki tekstyliów byłoby redukcją. Isabelle Fauquez jest rzeczywiście artystką samą w sobie, która wyraża się na tysiąc i jeden sposobów. Dziś jego pole działania, a właściwie kreacji, zanurza go w tkankach. Zainspirowana materiałami chwyta je, maluje i dostarcza nam magiczne kolekcje. Spotkanie w gabinecie warsztatowym, gdzie pędzle i kolory ocierają się o ramiona nożyczkami.
Rytm i materia
„Zmieniam się. Nie mam strategii. Przyjmuję dary życia. Ta samookreślenie projektantki rzeczywiście wydaje się doskonale słuszne, gdy przyjrzymy się jej karierze. Nie będąc chaotycznym, powiedzmy, że było gorączkowo, ponieważ na początku Isabelle Fauquez chciałaby wstąpić do szkoły jubilerskiej. Ciekawą rzeczą w życiu jest to, że jest pełne niespodzianek. Bez przechodzenia przez szkatułkę, Isabelle pozna techniki stosowane w tekstyliach w szkole Duperré. Duża różnica tym bardziej zaskakująca, że pani, która nie przepada za strojem, połyka kursy patronackie. Dobra strona doświadczenia pozwala mu odkryć tkaniny. Nie zdziwimy się, że jednym z jego ulubionych przedmiotów jest materiał ozdobiony innym, tym wodnym. W tej chwili jest zakochana we wspaniałym płótnie, na którym malowała koral. Druga oświetla pierwszą i ten rytm na płótnie przypomina falę.
Inny wymiar tkaniny
Namalowanie pięknego materiału lub zbuntowanego ducha wymaga piekielnego odwagi, chyba że jest to ciekawostka taka, na jaką pozwalają sobie dzieci. Z Isabelle Fauquez nie musisz się wahać. Odpowiada na wszystkie te scenariusze. Jej pierwszy wybuch koloru przyszedł do niej, gdy spojrzała na piękną koronkę. Sam przykład tego, co w know-how kwalifikuje się jako wyjątkowe, a co nagle staje się nieco pompatyczne, a nawet nudne. Jak psotne dziecko, rzutowała krople lakieru do paznokci na boski materiał. Świętokradztwo, nieodparte pragnienie i dobrze go to zabrało. Zapamięta to doświadczenie i od tego czasu zbadała inne możliwości. W swojej obronie mówi o „magii kropli”. Są częścią jego wszechświata. Wśród ulubionych przedmiotów, które można zobaczyć na jego biurku, wypełniona jest kryształowa kula i gubi wzrok.
Atrakcyjność słoneczna
Kiedy lubimy materiały, lubimy dotykać, brać do ręki dotyk lub szlifować. Isabelle Fauquez jest jedną z tych osób, które mają uprzywilejowany kontakt z rzeczami. Przede wszystkim patrzy, obserwuje, wyobraża sobie. Biegły w samotnych spacerach sprawia, że odkrywa skarby. Jej ludzie są skromni, ale wie, jak sprawić, by byli cenni. Jesienią na przykład zbiera liście - nie byle jakie - a następnie suszy je i tynkuje. W końcu robi z nich coś w rodzaju biżuterii, ponieważ pokrywa je złotym płatkiem. Jego kolekcja, bez realnej wartości, jest cudem. Uwodzi nas piękno kształtów, które wysławia złocenie. Złoto jest również bardzo obecne w tekstyliach, zarówno matowych, jak i błyszczących. „Czy świeci, czy nie, złoto jest energią słoneczną” – powiedziała. Bo to oczywiście nie ta blichtr ją uwodzi. Raczej magiczny wymiar jego intensywności.
Fascynacja Japonią
Patrząc na każdą z jego kreacji, możemy wykryć jego wpływy. Wśród nich Japonia. Zafascynowana jego kulturą, Isabelle Fauquez zna go dobrze. „Przez dziesięć lat jeździłam do tego kraju co najmniej trzy razy w roku” – wyjaśnia. Stąd jego bystre spojrzenie na Azję, pomimo błękitnych mórz południowych swoich uczniów. I stąd być może także jego upodobanie do małych pudełek, takich jak te oferowane przez Japończyków. Dostosowuje je dla swojej przyjemności. Niektóre mają ponad dwadzieścia lat, a wszystkie mają charakterystyczne cechy. Dwóch z nich nigdy jej nie opuszcza. Najmniejsze z pudełek to pół pudełka zapałek, ale w nim spoczywa świat: para miniaturowych czaszek, mikrokawałek koralowca, odłamki kamieni szlachetnych… Na większym (ale ledwo) puch kury służy jako puch. herb dla ślimaka zebrany w ogrodzie i jak zwykle złocony. Dziwne planety, które wiele mówią o tym zdecydowanie unoszącym się projektantem.